Witamy na kartach Grzbiet.pl

Zakupy w serwisie można dokonywać bez rejestracji, jednakoż zarejestrowani Klienci mają do swojej dyspozycji szereg udogodnień. Zarejestruj się i sprawdź drugą stronę Grzbietu.

Rejestracja

Zaloguj się

Niepamiętasz hasła?

Witaj Nieznajomy

Wartość koszyka: 0

ilość pozycji: 0

tel:883-622-435

Skype:Grzbiet.pl

sklep@grzbiet.pl

Tagi dla katalogu:

I wojna światowa(206)

Szukaj książki w tym katalogu

W katalogu I wojna światowa zawarliśmy:

Wydarzenia związane z okresem I wojny światowej można opisać następująco:

Świt niedzielnego poranka 28 czerwca 1914 roku nie przepowiadał jeszcze tak tragicznych dla Europy konsekwencji. Franciszek Ferdynand Habsburg – następca tronu austriackiego – wraz z małżonką Zofią Chotek i towarzyszącą im świtą wyruszają samochodami spod ...

Wydarzenia związane z okresem I wojny światowej można opisać następująco:

Świt niedzielnego poranka 28 czerwca 1914 roku nie przepowiadał jeszcze tak tragicznych dla Europy konsekwencji. Franciszek Ferdynand Habsburg – następca tronu austriackiego – wraz z małżonką Zofią Chotek i towarzyszącą im świtą wyruszają samochodami spod dworca miejskiego. Liczący wówczas niespełna 51 lat następca tronu nie dowiedział się nigdy iż pierwszy zamachowca nie wykonał zadania. Nie wiedział również, iż drugi z zamachowców nie odważył się strzelać widząc w samochodzie żonę Ferdynanda.

Być może Ferdynand widział bombę lecącą z tłumu w stronę samochodu. Być może rozumiał, co to oznacza. Nie wiedział natomiast, że to kolejny, trzeci już zamachowiec zdecydował się działać. Na szczęście dla następcy tronu i jego małżonki bombę zobaczył ktoś inny – ich kierowca. Być może wystarczyło, że ktoś krzyknął „bomba !!!”. Tego my z kolei nie dowiemy się już nigdy na sto procent. Nie zmienia to faktu, że kierowca wykonał instynktownie bardzo skuteczny manewr i bomba odbiła się od dachu samochodu. Spadła obok i po chwili wybuchła.

Samochodu arcyksięcia już nie był w jej zasięgu, lecz byłe inne ofiary. Odłamki raniły osoby stojące przy trasie, policjanta zabezpieczającego teren, a - co było finalnie tragicznie dla Ferdynanda - ranni zostali pasażerowie samochodu jadącego za arcyksięciem. To właśnie do rannych z drugiego samochodu jechał arcyksiążę w odwiedziny jeszcze tego samego dnia.

Dzisiaj takie rzeczy już się chyba nie zdarzają. Fanatyzm (i terroryzm) tak mocno pokazał na czym polega jego istota, że nawet w przypadku wręcz cienia podejrzenia, a nie tylko faktycznego zamachu, służby przerywają wizytę dbając o bezpieczeństwo VIPa. W tamtą niedzielę tak nie było. Ferdynand chcąc pokazać siłę własnego charakteru pojechał. Zadziwiające jest to, że i kolejny zamachowiec nie zdecydował się na atak. Dziś nie mamy pewności, że Gawriło Princip był ostatnim z zamachowców. Być może było ich jeszcze kilku. Dla historii Europy to już nie jest ważne - strzelił. I zabił...

I cały okres był tak samo nieudolny jak ten zamach. Coś próbowali nie wychodziło. Nie zważając na nic próbowali ponownie. I ginęli. Masowo. A wojna zakończyła się tak samo jak ostatni akt Principa

Czy bez tej kropli czara napięć rozlałaby się i tak? Jestem zdania, że zdecydowanie tak. Europa aż kipiała od napięć.

Po pierwsze Niemcy – silne ekonomicznie, szukające swojego miejsca w klubie mocarstw światowych.

Po drugie Anglia – zazdrośnie pilnująca swojego statusu kraju nad którym nie zachodzi słońce.

Po trzecie Francja – wypychana przez sprawniejszą gospodarkę Niemiec.

Po czwarte Rosja – kraj który nie chce zostać z tyłu w klubie wielkich mocarstw.

Po piąte Austro-Węgry – kocioł w którym kipi od interesów wszelkich nacji.

Pól zapalnych było aż nadto. Bałkany, szansa rewizji traktatu z 1871 roku, zbrojenia na morzu, Afryka, a nade wszystko ambicje wszystkich uczestników. Do tego trzeba wspomnieć o bardzo zdestabilizowanej sytuacji wewnątrz dwóch państw. Rosja podnosząca się po zawieruchach bałkańskich i konflikcie z Japonią, kraj biedny i obrzydliwie bogaty za razem, to znaczy masy biedne a jednostki bogate. Kraj w którym ogromny kapitał Francuski i Angielski pomnażał swoje aktywa. W tym kotle wrze od wielu lat. Austro-Węgry – monarchia składająca się z wielu narodów. Prawdziwy tygiel nacji. I wiele niezadowolenia.

To wszystko starło się na bitewnych polach europu.

Co to była za wojna – moim zdaniem to wojna oderwanych od rzeczywistości „elit” mordujących własne narody w bezsensownych działaniach. Myślę, że gdyby politycy, generalicja i inni ważni tamtego okresu spędzili 1 miesiąc na polach bitew (zwłaszcza w Francji) tamta wojna zakończyła by się w pół roku. I nic to, że jej wynik nie został by rozstrzygnięty. Po wielu latach mieszania błota z krwią i tak wyniku nie można nazwać rozstrzygniętym, choć byli wygrani, byli przegrani no i ci co zdradzili.

Wojna ta przyniosła również kilka technicznych przewartościowań. Co ciekawe, żadne z nich nie było wynalazkiem tej wojny.

Po pierwsze – samolot. Jeszcze słaby, niedoskonały technicznie, czasem zawodny, ale już pokazał swoje pazurki na polu walki. Wykorzystywany głównie do zadań związanych z rozpoznaniem przeciwnika i zabezpieczeniem własnych wojsk przed rozpoznaniem wroga. Wraz z powstawaniem kolejnych, lepszych konstrukcji również używany do ataku bezpośredniego – bombardowania. Co warte podkreślenia – w tamtych czasach budowano dookoła walk lotniczych otoczkę rycerskości. Zwłaszcza do pojedynków myśliwców. Być może jednym z powodów takiego „rycerskiego” zachowania się był fakt, że personel latający nie miał na wyposażeniu spadochronów...

Po drugie – czołg. Również bardzo daleki od dzisiejszych potworów. Ale już skuteczny. Potrafi jechać pod ogniem „mordercy pola walki” czyli ckmu. Potrafi zniszczyć jego stanowisko. I wcale nie jest taki łatwy do trafienia przez artylerzystów, głównie przez fakt, że rolą boga wojny było strzelanie ogniem pośrednim w cele powierzchniowe a nie precyzyjne strzelanie bezpośrednie do celu poruszającego się.

Po trzecie – łodzie podwodne, choć ta nazwa jest bardzo, ale to bardzo myląca. Dopiero po około 50 latach od wydarzeń z tego działu okręt faktycznie stał się podwodny. Napęd atomowy umożliwia mu przeprowadzenie wielomiesięcznego patrolu bez potrzeby wynurzenia się. A to zwiększa szanse na sukces. Nie zmienia to faktu, że łodzie podwodne bardzo błysnęły swoimi możliwościami w tamtej wojnie.

Po czwarte – samochód. Na początku pierwszej wojny światowej logistyka pola walki oparta była na transporcie kolejowym. Pamiętajmy, że w 1914 roku już 15 km za linią frontu kolej była całkowicie bezpieczna. Zasięg dział uniemożliwiał atak na nią (artylerię dalekonośną tutaj traktuję jako wyjątek). To kolej właśnie przewoziła masy wojska, amunicji i innego zaopatrzenia w pobliże frontów. A potem wozami konnymi - jednokonny to udźwig ok 250 kg, dwukonny to udźwig ok. 500 kg, choć jak zawsze najważniejsze były drogi – ze składów do jednostek. I jeśli front trzymał linię to zaplecze było bezpieczne. Do czasu pojawienia się samolotu..